HISTORIA

Pierwszy mój wyjazd odbył się baaardzo dawno temu, bo aż do końca ulicy, przy której mieszkam, będzie jakieś 300m. A rower to ZIF sowietska damka. Później znęcaliśmy się z bratem nad TRAPEREM koła 24” produkcie Rometu. Swego czasu wyliczyliśmy, że co cztery nogi to nie dwie. Rozpoczęła się jazda na rometowskim tandemie na kołach 20”. Niestety DUET nasz zaczął tak jakby, obniżać podwozie” Chyba wyrośliśmy z niego. Znowu jazda na pojedynczym rowerze. Ciekawe, kto pamięta Albatrosa, z perspektywy czasu określiłbym jako szosóweczka. Trzy przełożenia z tyłu, kółka 28” kierownica zakręcona. Tym to pierwsze 100km za jednym zamachem zrobiłem razem rasowy miejski koła 28” jak się patrzy. I wyjazdy do sąsiednich miejscowości oddalonych o ponad 30 km.


MOJA PRZYGODA z KROSSem

Zaczęła sie cztery lata temu kiedy jeszcze nie było rowerków na kołach '28'. Co ciekawsze sprzedawcy na moje pytanie o ,,cieńsze koła" nie umieli odpowiedzieć. A więc miałem do wybory kola 26x 2,7 lub w tych okolicach. Wybór padł na BESTa City za trochę ponad 400 pln. Śliczna ciemnozielona rama 18 spedów. TĄ OTO MASZYNĄ przejechałem ponad 16 kkm. Pierwsze co poszło do wymiany to tylna opona po 8 tys km.
Na dzień dzisiejszy wsadziłem w niego ok 200pln w tym wymiana korby na Cyclona 52z. Co prawda nie skaczę na nim po terenie. Mój profil jazdy to drogi leśne, polne, zdarzyło sie kilka wyjazdów kilkudniowych